poniedziałek, 14 lipca 2014

total power

 Ola: sweter, spódnica sh | torebka, sandały Zara | bransoletka House of Mima


Total look'i to jest jeden ze sposobów na stylizację, który bardzo lubię. Pierwszy powód jest banalny. Każdy total look skupia uwagę, a te w mocnych kolorach szczególnie. Drugi to fakt, że total look'i są jednym ze sposobów na wydłużenie naszej sylwetki. Zachowanie jednego koloru stylizacji, w zbliżonych tonacjach, zapobiega niekorzystnemu skróceniu naszej osoby ubiorem. Jeśli chodzi o przypadek powyżej, wychodzę w tym momencie na zero. Wydłużenie kolorem, skróciłam sandałami wiązanymi wokół kostki, a jak wiadomo, każde buty wiązane wokół kostki skracają nogi. Pozostaje jedynie opcja "skupianie uwagi" i jej się będę twardo trzymała ;)

Jeśli chodzi o wybór koloru, chyba jest dość jasne, że skusiłam się tym razem na ukochany kobalt. Sierpniowe Elle również stawia na ten odcień niebieskiego, w dodatku prezentując jedną z moich ulubionych stylizacji Mirki Dumy (czyż nie jest boska?!) oraz zachęca swoje czytelniczki do noszenia go jako koloru dominującego w naszym stroju. Co do mojej stylizacji jestem w 100% pewna, że przyczynił się do jej stworzenia pokaz Max Mara na wiosnę-lato 2014. Choć włoska marka podczas fashion week'u zaprezentowała kilkadziesiąt total look'ów w różnych kolorach, głównie bieli, ecri, szarościach, czerni, to mi najbardziej utkwiły w pamięci sylwetki w mocnych kolorach jak KOBALT, turkus, fiolet i czerwień. Świetna kolekcja. Warta obejrzenia (KLIK).


Pola: bluzka H&M, marynarka sh, spodnie Zara/outlet/, torba Mango, buty Converse, biżuteria Reserved

Biały kolor dawno już zawojował modowy świat, tak samo zresztą jak total looki, a błękit wszedł do obiegu dość niedawno. Krótko mówiąc, trzy w jednym. Przełamany błękitem i, o dziwo, czernią, biały total look, tak można nazwać to , co dziś stworzyłam. Osobiście muszę bardzo uważać kiedy nakładam coś jasnego, dlatego że mam wyjątkowy talent do brudzenia wszystkiego, co nie jest ciemne i na czym na pierwszy rzut oka nie widać jednej,wielkiej, czarnej plamy z kawy, którą niedawno piłam...ale mam nadzieję,że Wy bardziej nadajecie się do noszenia bieli :)

poniedziałek, 30 czerwca 2014

miszmasz

Pola: koszula sh, sponie H&M, torebka Mango, biżuteria Apart, buty Converse

Nieplanowane wizyty w second handach lubię chyba najbardziej. Zupełnie nie spodziewałam się,że znajdę coś ciekawego, zaszłam, ot tak, po prostu, przypadkiem jeden z nich wyrósł mi na drodze...i tak oto stałam się posiadaczką tej cudnej oversizowej koszuli. Cieszę się bardzo,że wcześniej żadna z tak zwanych "babć" jej nie przechwyciła. 
To właśnie koszula jest dziś na pierwszym miejscu, przez swój print nie potrzebuje nic więcej niż neutralny kolor spodni i kroplę koloru w postaci torebki.

 Ola: spodnie H&M | koszula, sweter sh | okulary Sinsay | buty Zara | torebka Paulina Schaedel

Krata, paski i pantera. Można pomyśleć miszmasz i niezła mieszanka wybuchowa, grożąca kiczem i po prostu marnym wyglądem, aczkolwiek, jak na moje oko, myślę że wyszło nieźle. Dobra, nie będę ukrywała-jest to jedno z moich ulubionych połączeń. 


Zawsze zachwycam się zdjęciami z sieci, na których dziewczyny prezentują się w takich miksach, jeśli chodzi o wzory i kolory, że szczena opada mi z wrażenia. To kropki z paskami, kwiatki z kratą (ten miks też już wypróbowałam i lubię, nawet bardzo!), paski z panterą i wiele innych. I choć przypuszczałam, że trzeba mieć same perełki w szafie, najlepiej jeszcze z wybiegu, aby świetnie wyglądać, to moje podejście zmieniło się gdy sama stworzyłam miks, z perełek znajdujących się w mojej szafie, znacznie niższej rangi. I tak naprawdę czasem kwestia szczęścia, jeśli chodzi o znalezienie koszuli w second handzie, obsesja na punkcie kraty zmuszająca do kupna spodni i wizja na to, jak detale w panterę uzupełniają cały wygląd, w kwestii skuszenia się na okulary i cała stylizacja gotowa. Dobra, prawie cała. Ostatnio mamy takie piękne lato, że aż pokusiłam się o zimowy sweter i wcale nie czułam, że przegięłam z wyborem. Duże oczka wpuszczały sporo powietrza, a ja czułam się mega komfortowo. A w dodatku uwielbiam takie swetry, luźne, lejące się, które nadają luzu całości, więc nie było opcji, abym wskoczyła przykładowo w ramoneskę ;)
Ach, i napomnę jeszcze na sam koniec, że dołączyłam do maniaczek torebek Pauliny Schaedel, idealnie dopełniają całość! I są cholernie praktyczne. Taka mała, a tyle rzeczy mieści w środku. Szok. 

środa, 25 czerwca 2014

po prostu pastelowe

Ola: spodnie Mohito | baskinka So Simply | torebka Zara | buty Pimkie | bransoletka Promod

Zaprzyjaźniłam się z total look'ami, pastelami i BASKINKĄ. Jeśli chodzi o ostatnią pozycję, to tylko w przypadku dokładnie tego egzemplarza. BASKINKA bowiem należy do rzeczy, które są u mnie totalną rzadkością i jeśli się w nich pojawiam, najbliższe otoczenie (poza kotem) ogarnia ogromne zdziwko. Tak więc i było w tym przypadku. Jednak bycie blogerką, to takie rozwojowe zajęcie, że jak widzicie, pokazuję się i w baskince i pastelach, które wcześniej wydawały się dla mnie czymś niemożliwym (dziękuję losowi, że zesłał mi tak niesamowite i próżne zajęcie, od razu czuję, że się nie marnuję). Jako, że ostatnimi czasy uznałam, że cytrynowy, to kolor, bez którego moje życie nie byłoby takie piękne, cudowne, kolorowe i lukrowe, nie mogłam przejść obok niej (baskinki) obojętnie, jak i obok spodni, które #wiadomo, jakby nie pojawiły się w mojej szafie, wciąż bym uważała, że jest pusta, a myśląc głośno "Co ja dziś nałożę?" słyszałabym echo. Zatem ten powalający mnie na kolana duet tworzy zestaw świetnie wpasowujący się w letnie klimaty. Osobiście, połączenie z tymi spodniami odbieram jako idealną alternatywą dla zwykłych obcisłych kolorowych rurek, czy jeansów jakie zazwyczaj pojawiają się w obecności baskinek (i pewnie dlatego mam do nich wstręt; jak z jednej fabryki wychodzą zestawy jeansy/spódnica tuba+baskinka+sandałki na obcasie+shopper/puzderełko+kolia, różniące się jedynie kolorystyką).
Torebka jest akcentem w całej stylizacji. Przełamuję kolorystykę, w niebanalny sposób z nią kontrastując, a przez fakt, że jest włochata dodatkowo urozmaicała całość. 

Co Wy na takie pastelowe wydanie baskinki? Chwytacie mój zachwyt nad tym połączeniem, że aż zdecydowałam się Wam je pokazać, czy jednak wolicie baskinkę w innej wersji? ;)*

*UWAGA! Tekst załączony do obrazków zawiera śladowe ilości sarkazmu i ironii. 


Pola: spódnica sh, koszula Bershka, buty Converse, torebka H&M

Plisowane spódnice ostatnimi czasy zawładnęły sklepowe półki,a ja już jakiś czas temu zaopatrzyłam się w kilka egzemplarzy o właśnie takich 'plisowanych właściwościach'. W tym poście przedstawiam Wam miętową midi ,którą ostatni raz na sobie miałam rok temu lub jeszcze dawniej! Przeleżała spokojnie w szafie do momentu, kiedy sobie o niej przypomniałam, a raczej do momentu, kiedy pogoda pozwoliła na bardziej letnie zestawy, bo lato w kalendarzu już jest,ale szkoda,że nie ma go w pogodzie.
Mięta, też już wszystkim wcześniej dobrze znana, jak widać w postaci trampek i oczywiście, głównego elementu dzisiejszej stylizacji, czyli spódnicy, jest i moim ulubieńcem, kolor zarazem pastelowy,ale też mocny i wyrazisty. Ogólnie, dziś kolor rządzi. Granat koszuli , mięta spódnicy i butów oraz jeszcze fuksja torebki, to w moim wydaniu, prawdziwy kolorowy BUM !  

czwartek, 19 czerwca 2014

Mini, a może maxi?

Pola : bluzka Carry, spódnica Front Row Shop, buty Nike, torebka Mango 

Jak dawno nas tutaj nie było z żadnymi nowościami, ale sesja, która się jeszcze do końca nie skończyła, zabrała nam większość naszego czasu. Dobrze jest wrócić :) 
Ta spódnica krojem, a raczej zakładkami, przypomina mi spodenki ,które chyba już rok temu weszły do sieciówek, oczywiście pomysł zaczerpnięty z wybiegów, od największych projektantów, ale dostępny , właśnie poprzez sieciówki, zwykłym śmiertelnikom. Bardzo spodobał mi się też jej kolor, khaki będzie dominować w sezonie jesiennym, więc już jestem do przodu z przynajmniej jednym elementem garderoby :) Sportowe buty do spódnicy to nie nowość, ale bardzo polecam to zestawienie, wcale nie odbiera dziewczęcego charakteru całości, a mogłabym pokusić się o stwierdzenie,że nawet go dodaje ! 

 Ola: spódnica Allegro | bluzka Front Row Shop | sweterek sh | torebka Mango | buty DeeZee | bransoletki Apart, Pandora, Front Row Shop

O tym, że wrzosowy jest moim ulubionym pastelowym kolorem mówiłam Wam już nie raz. I choć zwodzę Was dość często błękitem, to jednak jest on o krok dalej niż ten piękny odcień fioletu. Zatem, dziwić się możecie, dlaczego go tak często nie noszę, a błękit króluje w moich stylizacjach. I są na to trzy odpowiedzi i każda z nich poprawna: a) jest on jednak dość landrynkowy (mimo że można zaliczyć go do tych chłodniejszych odcieni pasteli) i choć bardzo mi się podoba, ograniczam się do częstszego patrzenia niż noszenia; b) ciężko jest znaleźć ubrania i dodatki w tym kolorze, takie, które by spełniały moje estetyczne wymagania; c) błękit jest HOT, zdominował w 100% paletę pastelowych odcieni w tym sezonie, a także zawrócił w głowie nie jednej kobiecie (w tym i mnie). Jest praktycznym kolorem, aktualnie łatwo dostępnym i przyjemnym w łączeniu z innymi (pomarańczem, żółcią, morską zielenią, fioletem, granatem, karmelem, czy klasykami jak biel i czerń). Ze wrzosowym jest już nieco trudniej, choć przyznam, że kombinacja z pomarańczem, to jedna z moich ulubionych! Biorąc pod uwagę fakt, że od czasu pierwszego pomarańczowego swetra, zaprzyjaźniłam się z tym kolorem, mogę rzec - siódme niebo. 

Podstawą całości miała być wrzosowa baza, dająca wrażenie total look'u ożywionego dodatkowym kolorem. Kupując spódnicę prawie rok temu, tylko dlatego, że wrzosy zaczęły kwitnąć, a ja doszłam do wniosku, że to taki piękny i subtelny kolor, że muszę mieć taką plisowaną maksi, kompletnie nie wiedziałam jeszcze, jak bardzo trafię z tym wyborem w trendy na wiosnę-lato 2014. A gdy zobaczyłam pokaz Prabal'a Gurung'a na wiosnę-lato 2014 od razy wiedziałam, że pójdzie ona w ruch. I poszła, w 100% jak chciałam. 
Co do pokazu, poza wrzosowymi ubraniami, jest wiele innych smaczków, dlatego tych, którzy mają chwilę, gorąco zachęcam do jego obejrzenia (KLIK). Cofnięcie się do lat 50-tych w bardzo nowoczesnym wykonaniu.  Dla mnie bomba. A Ci, którzy śledzą wielkie imprezy z czerwonym dywanem w tle, z pewnością skojarzą tego projektanta po sukience, którą miała na sobie Zoe Saldana podczas Złotych Globów.  


P.S. Wybaczcie długi tekst, ale dawno nic tu nie skrobałam :D 

piątek, 6 czerwca 2014

słodko mrocznie

 Ola: spodnie, koszula, sweter sh | torebka Zara | szpilki Aldo

Wszystkim, którzy odczuli nagłe przesłodzenie, polecam skoczyć po szklankę wody. Obiecuję tekstem już tak nie lukrować, a Pola za momencik zabierze Was w ciemną stronę mocy! Skoro tyle razy jest coś, co łączy nasze stylizacje, raz na jakiś czas przyda się porządny kontrast. Wszystko oczywiście niezamierzone, jednak telepatia jest podejrzewana. 
W tak słodkim wydaniu, mogliście zobaczyć mnie niewiele razy i za każdym razem przechodziłam terapię wstrząsową i długo nie wracałam do "cukrowych" kolorów. Boję się, że coś stało mi się z głową, bo mam pomysły na kolejne look'i, w których pojawią się pastele. TAK, PASTELE. Te, których rzekomo tak nienawidzę. Może się do nich powoli przekonuję. A może sama siebie oszukuję, że ich nie lubię, a kocham je cały serduchem <olaboga>.  Wiadome jest jedno: świat oszalał na punkcie pasteli dobrych kilka sezonów temu i mnie powoli dotyka ta gorączka. Szczęście, że na razie tylko poszczególne jednostki wprawiają mnie w nagłe osłupienie i jeszcze w bardziej nagłą chęć posiadania (o ile tak się da). Jednak niepokojące jest to, że podoba mi się mięta (o zgrozo!). A na górze, pudrowy róż, co jest chyba jeszcze dziwniejsze. Bądź co bądź, spodnie przeszły wędrówkę z szafy do pudla, z pudła do torby, z torby do szały. Gdy byłam już w 100% pewna, że nadszedł ich kres wpadło mi do głowy to połączenie. Tak bardzo mi się ono spodobało, że teraz musi i Wam (żart, nic nie musi). Obecność kobaltu chyba nikogo tu nie dziwi, paski też nie powinny, ale jednak efekt końcowy może Was śmiało zastanawiać, czy na pewno nie nałykałam się za dużo witaminy C, nażarła truskawek bądź nawdychała zapachu piwonii (stoją przy biurku, więc myślę, że to ich sprawka!). Na jeden dzień poczułam się bardziej dziewczęco i młodziej, więc myślę, że efekt jest jeszcze lepszy niż przypuszczałam. POLECAM :D 

 Pola: ramoneska Pimkie, bluzka H&M, spódnica sh, torba Mango, buty Converse

Tak, teraz jesteście po ciemnej stronie mocy. Nieczęsto zdarza się ,że aż tak różnimy się z Olą kolorystyką i ogólnym odbiorem tego , jak wyglądamy, a tutaj proszę, dwie zupełnie inne bajki. 
Trampkowa dziewczyna zakłada swoje ulubione buty do wszystkiego, nie wiem czy kiedyś z tego wyrosnę, jeśli w ogóle mogę tak powiedzieć, ale nawet nie chcę. Do spódnicy maxi, którą kupiłam dobry rok temu i to zimową albo tuż przedzimową porą, trampki pasują idealnie. Swoją drogą, miłośniczna długich spódnic powinna mieć ich zdecydowanie więcej niż dwie, więc w przyszłości będę starała się nadrobić te braki w pierwszej kolejności. Nie dość,że są piękne i dziewczęce / długie spódnice zawsze przypominały mi o pięknych sukniach balowych z minionych epok, w które zawsze chciałam wskoczyć, a niestety nigdy nie miałam okazji /, to jeszcze bardzo wygodne z racji na swoją długość, mini to nie jest , więc bez obaw można "biegać" w niej po mieście :) 


A przy okazji, chciałybyśmy napomnieć, że Neonowa obchodzi dziś swoje urodziny (drugie). Nie ma Was tysięcy, nas zasięg nie sięga Antarktydy, a dzieci w Afryce nie odprawiają godowych tańców na naszą cześć, ale lubimy to co robimy i to bardzo! Cieszymy się jak głupie z każdego nowego obserwatora, więc zaglądajcie do nas częściej, dołączajcie do nas liczniej, a z pewnością odwdzięczymy się szczerymi UŚMIECHAMI!! Buźka dla Was, fajnie, że jesteście!! ;))