poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Instagram story #10

 Ach, to już dziesiąty wpis z cyklu Instagram story, a ja nie wiem, kiedy ten czas zleciał! Tydzień leci za tygodniem, niedawno jeszcze mieliśmy maj, pierwsze podrygi ciepła, a tu zaraz kończy się sierpień, który pogodą niestety nas nie rozpieszcza. Dlatego każdy piękny poranek celebruję na tarasie. A do porannej kawy przeglądam magazyny modowe bądź czytam książkę. Tym razem moją lekturą są Kobiety, które wstrząsnęły światem mody. Szczerze polecam! Pozycja idealna dla osób, które nie chcą się zagłębiać w szczegóły życia kreatorek mody, ale chcą dowiedzieć się podstawowe fakty z ich życia zarówno prywatnego, jak i zawodowego. 
Wrześniowe wydanie Elle Polska serwuje nam za to przegląd trendów na jesień - zimę 2016/17. Przyznam Wam szczerze, że nie kupuję co miesiąc tej gazety. Musi mnie coś zaciekawić w tym magazynie, bym pomaszerowała do kiosku. W tym przypadku wabikiem był przegląd tego, co w tym sezonie będzie modne. I choć sama z chęcią oglądam pokazy, to lubię mieć je podsumowane w jednym miejscu (mam przepełnione foldery zdjęciami z pokazów, ale nigdy później tego nie selekcjonuję), dlatego z chęcią kupuję wydania prognozujące trendy.
 Mijający tydzień to także dawka inspiracji jeśli chodzi o stylizacje. Przypominam Wam o dwóch wpisach, które ostatnio pojawiły się na Neonowej: 
1) Prościej nie potrafię. - stylizacja z pomarańczowym płaszczem - możecie zobaczyć TUTAJ.
2) grecka hipiska - stylizacja z spodniami w niebieskie wzory - możecie zobaczyć TUTAJ

Dodatkowo, w tym tygodniu, odwiedziłam Zare i przepadłam. Widziałam ten bomber na stronie, ale ostatecznie doszłam do wniosku, że to nie to, nie będę nosić. Chwyciłam za niego w sklepie tylko dlatego, by mieć odwzorowanie jakiejś jesiennej stylizacji (a bardziej grubości jesiennej stylizacji), gdyż byłam w kombinezonie, a przymierzałam się do zakupu kurtki na deszcz. Niechcący spodobał mi się na tyle, że chodzi mi ciągle po głowie, a to dobrze nie wróży. 

Zazwyczaj gdy dostaje kilka paczek jednego dnia śmieję się, że mam dzień kuriera. Tym razem śmiało mogłabym powiedzieć, że miałam tydzień kuriera. Ale, tak to już jest, że gdy paczki nagromadzą się przez fakt długiego weekendu, czy świąt i później roznoszone są do adresatów.
Powyższy kombinezon w paski, który na dniach pojawi się na blogu w sesji streetstyle, jest jedną z rzeczy, która do mnie przyszła w paczce od ZAFUL (do kupienia TUTAJ). Już go uwielbiam! Szczególnie, że jest w stylu tych, które widywałam na Instagramie u innych dziewczyn i od dawna przymierzałam się do zakupy czegoś podobnego. 

Kombinezon z cekinową aplikacją (ze zdjęcia poniżej) mieliście już okazję oglądać na Facebook'u. Aktualnie jest perełką w mojej szafie i jeśli jesteście zainteresowani jego zakupem, możecie znaleźć go TUTAJ.

Ale, to nie koniec nowości (zastanawiam się, czy ten wpis ma właściwą nazwę, może powinien brzmieć #newin :D), bo wraz z dwoma kombinezonami przyszła również do mnie bluzka (którą możecie zakupić TUTAJ), o kroju, w którym jestem zauroczona (uwielbiam tego typu bluzki/sukienki/kombinezony, co pewnie już zauważyliście). Instagram zasypany jest tego typu rzeczami, które prezentują na sobie piękne dziewczyny, odwiedzające miejsca,  o których człowiek śni i też mi się zachciało przez chwile być taką dziewczyną, i mieć taką bluzkę :D Jest stylowa, dziewczęca, idealna na lato - czego chcieć więcej? Słońca zdecydowanie! :D

Przejdźmy na chwilę do akcesoriów i skupmy się na torebkach. Nie, to nie moje nowości, a bardziej obiekty westchnień. Przechodzenie obok witryny sklepu Tous jest niebezpieczne - można dostać zawrotu głowy i wpaść w depresję :D Strasznie mi się podobają te dwie torebki i nie umiem nawet powiedzieć, która bardziej. Obie z chęcią zobaczyłam w swojej kolekcji. W końcu torebek nigdy dość (UWAGA: mówi to torebkoholiczka!).

Mówią, że to torebek i butów nigdy dość, zatem jeśli chodzi o te drugie, to moją kolekcję ostatnio zasiliły baleriny, które są w 100% produktem polskim. Pochodzą z firmy Ariella i są spełnieniem wyobrażeń właścicielki sklepu. Podziwiam ludzi z pasją i siłą do walki o osiąganie tego, o czym w głębi duszy marzą, dlatego też z chęcią z takimi osobami współpracuję. Marka Ariella oferuje kilka modeli balerin. Jeśli lubicie klasyczne obuwie, ale z nutą glamour, z pewnością znajdziecie jakąś parę dla siebie. Za mną od dawna chodziły buty w kolorze pudrowego różu, dlatego gdy je tylko zobaczyłam, wiedziałam od razu, że to właśnie te mnie najbardziej interesują.

A na zdjęciu z butami róże, które dostałam od M. i to są w sumie pierwsze róże, które od niego dostałam w przeciągu 5 lat. M. doskonale wie, że róże nie należą do moich ulubionych kwiatów, dlatego też nigdy mi nie zakupił ani jednej sztuki. Ostatnio jednak bardzo chciał mi kupić jakieś kwiatki i sam był w szoku, gdy usłyszał, że wolę róże. Sama siebie nie poznaję, ale przyznam, że mi się one bardzo podobają. Znalazłam im miejsce na biurku, abym mogłam odrywając wzrok od komputera spojrzeć na coś więcej niż pustą ścianę. 

Jeśli już mowa o komputerze, mam lekko ponad miesiąc na złożenie pracy magisterskiej do dziekanatu. Przyznaję, stresuję się obroną i najchętniej to bym chciała się nie bronić, ale tchórzem być nie mogę :D Mam nadzieję, że pójdzie w miarę gładko jak z inżynierem :D  To jest chyba aktualnie moje małe marzenie, bo wiem, że już zdążyłam się nasiedzieć nad tym projektem i nieco siedzenia mnie jeszcze czeka. Moje "męki" udokumentowałam na InstaStory używając neonowego flamastra i chciałabym powiedzieć, że bardzo spodobała mi się ta opcja. Fakt, zerżnięta od Snapchat'a, ale pozwala z jakiejś innej strony poznać niektóre osoby które się obserwuje, a szczególnie ich głos, bo to chyba mnie zawsze najbardziej interesuje i głos danej osoby potrafi najbardziej zaskoczyć. Stąd też sama przekonałam się do tej funkcji i zapraszam Was do śledzenia mnie na INSTAGRAMIE: NEONOWA_STRZALA,  a także do oglądania moich historii ;) 

Buziaki!
 

piątek, 19 sierpnia 2016

grecka hipiska

 kamizelka Mango | top Montenapoleone | spodnie, buty H&M | torebka Reserved | biżuteria Pandora 

M., gdy ubrałam tę stylizację, powiedział:
- Widzę, że dziś styl na hipiskę w greckim stylu.

Potrafi mnie czasem nieźle rozbawić tymi swoimi komentarzami, ale od tego właśnie chyba są faceci. Przez fakt, że część męskiej populacji nie zna się na modzie, wychodzą później takie smaczki przy wypowiedziach :D Ale, jakby się tak przyjrzeć i przeanalizować, ma nieco rację. Kwestia w greckim stylu nie wzięła się u niego znikąd. Gdy tylko zakupiłam te spodnie (taaaak, mam ich podobną wersje w innej kolorystyce, ale nie mogłam się oprzeć przed ich zakupem), powiedziałam mu, że kolorystyką i wzorem kojarzą mi się z Grecją. Co śmieszniejsze, ostatnio zakupiłam lipcowo - sierpniowy Bazaar i okazało się, że mam modne portki (kupując je, nie miałam jeszcze tego numeru magazynu, zatem prognozowanie trendów przez to czasopismo modowe było mi obce). Mi osobiście nawiązują do Grecji, ekipie z Harper's Bazaar do chińskiej porcelany. Jedno jest pewne - trafiłam tym wyprzedażowym zakupem idealnie w trendy :D 

Kamizelkę wyrwałam dzięki blogerce Red - Bow w Mango na wyprzedażach (gdyby Maja nie zrobiła przeglądu wyprzedażowych smaczków z tej sieciówki, to bym nawet nie zagłębiała się w to, co ten sklep oferuje) i jest to kolejna rzecz w mojej szafie, na której widok nasuwa się od razu pytanie: KIEDY TO NOSIĆ? I jak to nosić? Z czym najlepiej wygląda?
Osobiście miałam tę kamizelkę na sobie już kilka razy i wypada równie świetnie przy prostych zestawach bazujących na koszuli z długim rękawem (zwykła koszulka czy top na ramiączkach też jest dobrą alternatywą) oraz klasycznymi spodniami/rurkami/jeansami (a i ze spódnicami pewnie również będzie super współgrać). Łączyłam ją również z sukienką i duet prezentował się doskonale, zatem tak naprawdę jest to bardzo uniwersalna rzecz, którą można ubrać niemalże do wszystkiego. Ważne jest odpowiednie wyważenie długości, by nie narobić krzywdy własnej sylwetce (czyli aby jej optycznie nie skrócić lub pogrubić). 
Osobiście, jak widać na załączonych obrazkach, nie mogłam pokazać klasycznego zestawu, ale obiecuję, że jakaś bardziej normalna stylizacja się tu pojawi. Mówiąc na myśli bardziej normalna, mam na myśli taką, którą większość z nas miałaby odwagę ubrać i czułaby się w niej świetnie. A takich propozycji nagromadziło mi się kilka w głowie. Nie będę ukrywać, latem lubię gdy jest gorąco, ale dzięki ostatnim chłodnym i deszczowym dniom naprodukowałam nieco pomysłów, bo w końcu jakoś trzeba było się ciepło ubrać, ale nie do przegięcia, bo choć każdy się śmiał, że w sierpniu mamy jesień, to aż tak zimno nie było!

Powoli, zbliżając się do końca moich wypowiedzi przy okazji tego wpisu, chciałam powiedzieć, że zaszalałam totalnie, w porównaniu do ostatniej publikacji. Biało - niebieską kolorystykę przełamałam workiem, który urozmaica całość. Nie brakuje w tej stylizacji wzorów, bo mamy zarówno kwiecisty print na spodniach, azteckie wzory na torbie i ażury na topie (mówiłam Wam już kiedyś, że uwielbiam ubrania off shoulder? :D). Mimo wszystko cały ten miks wydaje się być spójny, a mogłoby zgrzytać. I ostatnim punktem jest połączenie spodni - dzwonów z kamizelką. Wyszło zgrabnie, a mogłam otrzeć się o porażkę. Gdyby kamizelka była do samej ziemi, stylizacja wyszłaby zbyt ciężka, gdyby kamizelka kończyła się nad kolanami, wyszłam dość grubo przy moim wzroście. Zatem, kolejną stylizację uznaję za udaną. Choć przyjemnie byłoby wiedzieć, że również i Wam się podoba, to nawet jeśli nie trafiłam w Wasz gust, to z pewnością trafiłam na tyle w swój, by ta propozycja zyskała miano zestawu awaryjnego ;)

wtorek, 16 sierpnia 2016

Prościej nie potrafię.

 trencz, torebka Zara | top, okulary H&M | spodnie Monashe | buty Deezee | zegarek Cluse (Time&More) | biżuteria Pandora 

Prościej nie potrafię i mowa tu o stylizacji. Wierzcie mi, choćbym chciała, to nie potrafię. Druga sprawa - ja nawet nie chcę! Często słyszę pochlebne opinie na temat mojego stylu, ale, właśnie, zawsze jest to ale - ale ja bym się tak nie ubrała, Ty wyglądasz w tym świetnie, ja czułabym się tragicznie. Lubię słyszeć takie opinie i OGROMNIE za nie dziękuję, bo wiem, że jesteście osobami otwartymi na różne rozwiązania i choć może nie ubrałybyście się tak samo, to jednak doceniacie to, co prezentuję. Może nawet stanowię jakieś źródło inspiracji. Dodatkowo utwierdza mnie to w przekonaniu, że nawet nie ocieram się o masówkę (a wierzcie mi, na tym punkcie, czyli nie trafieniu do szufladki masa, mam fioła). Zawsze wiedziałam, że do ludzi preferujących bardziej standardowy sposób ubierania się nie trafię na tyle, by chciały zmienić swoje nawyki w ubieraniu się, ale to może i dobrze. Co innego, gdy ktoś szuka drogi, którą chciałby pójść i moje propozycje moją jakoś nakierować, a co innego, jeśli już ma jasno wytyczoną ścieżkę i moje wpisu są jedynie kolorowymi obrazkami oglądanymi w autobusie na telefonie (to też fajnie!). Cieszy mnie też, ta Wasza świadomość, że wiecie, że byście się tak nie ubrały, że nie poszłybyście ślepo za tym, co przedstawiam. To również jest ważne. Że wiecie, w czym czujecie się doskonale, co do Was pasuje. Nasz styl, to ma być 100% nas, zero udawania, czy kopiowania 1:1 stylizacji prezentowanych w internecie. Jasne, warto się inspirować, można nawet ubrać się podobnie do tego, co zobaczymy, ale zawsze podkreślam, że najważniejsze jest w tym wszystkim nadanie charakteru zestawowi, czymś totalnie naszym. Nie wiem, może być to kapelusz, chusta, torebka, czy buty, a może okulary lub biżuteria? Czymś, co może szczególnie lubicie, co odróżni stylizację od tej, która miała swój początek na obrazku w sieci. Zawsze apeluję, nie bądźmy klonami. Ubraniami możemy wyrazić naszą osobowość, to dlaczego nagle chcemy być wszyscy tacy sami? ;) 
Na przestrzeni lat mój styl zmienił się i to czasem mam wrażenie, że nie do poznania. Oczywiście, obserwowałam osoby, które mnie inspirowały i dalej obserwuję, ale nigdy nie starałam się ich naśladować, a co gorsze - KOPIOWAĆ. Szukałam takiego idealnego środka, który by pozwolił mi w końcu poczuć, że tak, to jest to, w takiej wersji czuję się doskonale. Eksperymentowałam, aż znalazłam swoją drogę. Jedno się tylko nie zmieniło - zamiłowanie do tego, że w każdej stylizacji musi się coś dziać, musi się coś pojawić, co będzie wzbudzać zachwyt i gwarantowanie sprawi, że zestaw nabierze innego charakteru. Zatem, jak stawiam na prostą bazę, to musi wejść kolor, albo ciekawy detal ubrania, albo niepowtarzalna torebka. Albo wszystko razem połączone w jednym zestawie, ale koniecznie z wyczuciem, bo choć lubię urozmaicenia, to nie mogę patrzeć na zestaw ociekający różnościami. Nie wiadomo na czym nagle skupić wzrok, co dominuje w tym połączeniu, a co jest jedynie tłem. Czuję się wtedy przebrana, a nie ubrana, a do tego doprowadzić nie mogę. Bo w końcu, w tym całym ubieraniu się, poza zabawą, chodzi również o wyrażanie siebie, pozostanie sobą. A kim się stanę, gdy się przebiorę? ;)

niedziela, 14 sierpnia 2016

Instagram story #9

 Ależ ten czas leci! Dwa tygodnie nie wiadomo kiedy minęły! Ale, powracam do Was z Instagram story z całkiem sporą, jak na mnie, ilością wydarzeń z dnia codziennego ;) 

Kto mnie jeszcze nie obserwuje na Instagramie, zapraszam pod NEONOWA_STRZALA. 

Tydzień temu chcąc przygotować Instagram story, doszłam do wniosku, że nie ma to zbytnio sensu, ze względu na fakt niewielkiej ilości zdjęć umieszczonych w tej aplikacji. Celowo jednakże postanowiłam w tym wpisie zgromadzić ostatnie 14 dni mojego życia, dlatego...
Cofnijmy się na początek sierpnia, a bardziej nawet do ostatniego lipcowego weekendu. Na moje barki spadło dostarczenie brata na obóz żeglarski do Rynu i poza tym, że był to bardzo przyjemny czas, to był to dzień, w którym pierwszy raz od dłuższego czasu otarłam się o dorosłość. Sytuacja była dość prosta, a jednak ściągająca na ziemię. Zameldowaliśmy się na miejscu, ale obóz na dobre się jeszcze nie zaczął, gdyż do tego ustalonego czasu mieliśmy prawie 20 minut. Rzuciłam hasło: 
- Chodźmy na pomost. - Po czym spotkałam się z reakcją brata:
- Nie możemy tam iść bez opiekuna. 
I w tej chwili zamarłam. Dotarło do mnie, że jeszcze niedawno to mnie odwozili na obozy, to ja byłam podopieczną i to ja się obawiałam pójścia gdzieś bez pytania. A tu nagle buuum! Ola - prawna opiekunka, biorąca na siebie odpowiedzialność, mająca na celu dobro brata. Dorosłość depcze mi już porządnie po piętach i widzę, że pora się przyzwyczaić. 

Wracając uchwyciłam w samochodzie moją i chłopaka stylówkę. Kiedyś już Wam wspominałam, że mój życiowy towarzysz uwielbia nosić kolorowe rzeczy, a zdjęcie z #perfectcouple, jest jedynie na to dowodem. Czasem jest bardziej kolorowo ubrany ode mnie! 

Z takich znaczących wydarzeń były też zakupy w Pandorze. Znaczących, bo przy większości okazji staram się, aby dobra, jakie wynoszę z tego sklepu, miały dla mnie znaczenie i wartość sentymentalną. Nie mówię, że tak jest przy każdych zakupach, ale mogę powiedzieć, że każdy zakup doskonale pamiętam, a z większością wiążą się jakieś specjalne dla mnie okazje. W tym przypadku, zamieniłam mój stary prezent, którym sama niezbyt trafiłam w własny gust, na pierścionek, który będzie mi przypominał o całej sytuacji. I takim sposobem również zapoczątkowałam kolekcjonowanie pierścionków. Tu pies pogrzebany, bo to cholernie wciąga! 

Na początku lipca odbyły się również dwie plenerowe (edytorialowe) sesje. Efekty jednej z nich mieliście już okazję oglądać na mojej stronie - tak, chodzi o sesję black swan. Zdjęciami z tej sesji zaspamowałam mój Instagram w tym, mijającym już, tygodniu. Efekty drugiego pleneru, będziecie mieli okazję zobaczyć pod koniec sierpnia. Zdjęcie z #relax jest już zdjęciem uchwyconym po sesji, gdy siedziałam w domu i odpoczywałam przed telewizorem, delektując się dodatkowo winem. Spokojnie, nie wypiłam całej butelki, a końcówkę, która znajdowała się na dnie ;) Drugie zdjęcie, z #fashion, to foto, które zrobiłam podczas przeglądania zdjęć na aparacie, leżąc już w łóżku, i które wysłałam Poli na dobranoc, z dopiskiem SZTOS. Tak mi się spodobało, że nie mogłam się powstrzymać, aby go nie przesłać dalej. Swoją drogą, patrząc na te dwie stylizacje, domyślacie się już, w jakim klimacie będzie nadchodzący plener? ;) 

 Na swoim Instagramie staram się również umieszczać inspiracje związane z architekturą, zarówno jeśli chodzi o kubaturę jak i wnętrza. Tu przykład łazienki marzeń. Uwielbiam marmur i w tym wydaniu bardzo on mi się tu podoba. W dodatku jest on tu idealnie wyważony co do wnętrza, dzięki czemu nie czuć przesytu tym materiałem. Dla mnie bomba! 

Pięknym zakończeniem zeszłego tygodnia był pokaz Mariusza Przybylskiego, który odbył się w Białymstoku w ramach kolejnej edycji Fashionable East. Kolekcję wcześniej widziałam na zdjęciach, tym razem miałam okazję zobaczyć na żywo i moje zdanie jest niezmienne  - robi wrażenie! W pokazie, który wyreżyserowała niezawodna Kasia Sokołowska szedł nawet mój kolega, zatem wydarzenie podwójnie szczególne ;) Finał pokazu był magiczny. Gdy wszyscy modele wyszli na scenę (pokaz odbywał się na deskach Opery i Filharmonii Podlaskiej), powoli  zaczęły unosić się podesty, tworząc spiętrzenie. Zabieg ten spowodował, że chwila ta nabrała jeszcze większej wyniosłości, a efekt dodatkowo spotęgowało oświetlenie, które było spektakularne (wierzcie mi, mój telefon nie oddaje doskonałości tej chwili). 



Ten tydzień zdecydowanie należał do edytorialowej sesji black swan. Zarówno na Facebook'u, jak i na Instagramie, publikowałam wiele zdjęć z tej sesji i nie będę ukrywać, że w moim odczuciu, jest to jedna z naszych najlepszych sesji. Z pewnością może się mierzyć jakością z sesjami poświęconymi trendom makijażom na wiosnę i lato (pierwsza sesja makijażowa TUTAJ, druga TUTAJ).

 I na koniec wydarzenia z ostatnich dni, czyli piątku i soboty. W piątek minęły dokładnie 3 lata od kiedy byłam jedyny raz na Coke'u w Krakowie i kiedy po raz pierwszy w swoim życiu zobaczyła Florence na żywo. Towarzyszył mi wtedy mój #neonowateam, czyli Pola z Kasią, z którymi spałam w jednym namiocie na polu namiotowym. Na cały festiwal pojechałyśmy w szóstkę, ale pozostałe laski stały niemalże pod sceną :D 

W piątek także zrobiłam na spontanie zdjęcia stylizacji, która na dniach, czyli pewnie jutro lub we wtorek, pojawi się na stronie. Klimat tych, choć jest to zwykły streetstyle, podoba mi się bardzo. Obrobiłam je w mojej ulubionej aplikacji VSCOCAM, używając jednego z najczęściej wybieranych przeze mnie filtrów. Przyznam szczerze, że te filtry, ze zwyczajnego, nieatrakcyjnego miejsca, potrafią zrobić mega klimatyczną miejscówkę. A więcej o stylizacji w nadchodzącym wpisie. 

A w sobotę nastał ten dzień, gdy trzeba było Młodego odebrać z obozu. Jedno zdjęcie udokumentowało detale mojej stylizacji (i widać także pierścionek, o którym pisałam wyżej), a drugie - drugie to selfie machnięte z nudów, bo droga nieco długa, pogoda nieatrakcyjna, a bateria jeszcze w miarę naładowana :D 

wtorek, 9 sierpnia 2016

EDYTORIAL: black swan

ZESTAW 1: sukienka Mango | spódnica Monashe | buty Adidas | kolczyki Yes 
ZESTAW 2: sukienka Simple | buty Deezee 
ZESTAW 3: sukienka Monashe 
ZESTAW 4: top Mango | spódnica Monashe


Mamy sierpień, a za nami prawie dwa miesiące przerwy w edytorialach, ale wracamy z materiałem. Sesja w stylu, jakiego jeszcze tutaj nie widzieliście i przyznam szczerze, że sama jestem zaskoczona (taaak, wiem, to przecież moja sesja, ale wierzcie, efekty mogą zaskakiwać nawet twórców ;)). Nieraz wspominałam, że edytoriale to nie jest w 100% mój codzienny styl, który prezentuję w tradycyjnych sesja, a jest to przelanie na piksele tego, co siedzi mi w głowie (oczywiście, wciąż jest to mną przesiąknięte). I do czego dążę? 

Czerń jest kolorem, którego unikam, jak tylko potrafię. Nigdy nie czułam się w nim dobrze. Zawsze miałam wrażenie, że mnie "dobija", a tu proszę, cały edytorial w czerni, w której tym razem czułam się doskonale! Oczywiście, znajduje się kilka rzeczy w mojej garderobie w tym kolorze, ale są to głównie ubrania zakrywające dolne partie ciała. Uprzedzam, nie jest to zwiastun nadchodzących zmian i transformacji kolorowej Neonowej w czarną Neonową, zatem wszyscy, którzy lubią mnie i obserwują za kolorowy styl, mogą nie chwytać za meliskę :D 

Opcji na sesję w czerni było wiele i wierzcie mi, początkowy zamysł obejmował zupełnie inny plener. Ale, przeglądałam Instagrama i coś mnie tak natchnęło, że ta sesja musi odbyć się w miejskim klimacie, że już nie było opcji, aby stało się inaczej. Pałac Branickich - chyba nie ma innej, bardziej idealnej, scenerii w moim mieście, do uchwycenia takich stylizacji. Miejsce to nadało właściwy ton całości i dlatego efekt, przynajmniej u mnie, uruchamia opadanie szczęki. Dodam tylko, że uchwycenie tych pięknych kadrów nie było takim łatwym zadaniem, gdyż aktualnie na terenie Pałacu Branickich i pod samym pałacem jest miejsce, w którym gromadzą się tłumy fanów gry Pokemon Go!, czego, nie będę ukrywać, nie przewidziałam :D Ale, to przynajmniej narzuciło nam miejsca, w których mogłyśmy w nieco spokojniejszej atmosferze skupić się na pracy i się udało! 

Zdjęcia zrobiła niezastąpiona Pola (Instagram: Matka Pollka). Ilość przesyłanych między nami inspiracji jest niezliczona. Ale, to nie tylko inspiracje tu są zasługą. Myślimy po prostu podobnie, nadajemy na tych samych falach, wzbudzają w nas zachwyt te same zdjęcia i trudno, aby coś nie wyszło. 


Makijażem zajęła się jak zwykle Kasia (Facebook: Katarzyna Kajevska Make-up Artist). Kasia również jest niezastąpiona, a niestety kilka dni po tej sesji wyjechała na stałe do Londynu. Po chwili burzy pomysłów padło na mocną powiekę połyskującą turkusem i zielenią. Patrząc na teraz na zdjęcia, nie wyobrażam sobie, abym miała prezentować inny makijaż.

Kasia dodatkowo nakręciła filmiki, dzięki który, mogłam skleić wideo przedstawiające kulisy sesji, zatem zapraszam do oglądania, a także komentowania. Dajcie znać, jak Wam się podobają efekty naszej pracy! :) 

wtorek, 2 sierpnia 2016

Instagram story #8


 Zdaje się, że dawno nie było podsumowania tego, co działo się na moim koncie na INSTAGRAMIE (NEONOWA_STRZALA), zatem powracam do Was z tym cyklem i wspominkami z minionego tygodnia i jednej nocy :D 



Z tą  nocą nie żartowałam! W niedzielę, tydzień temu, Nika (Scal widoczne) z mojego #neonowateam, miała swój wielki dzień, no i jak się domyślacie, nie mogło mnie zabraknąć na tej uroczystości. W końcu się doczekałam, bo powiem Wam szczerze, że i ja odliczałam dni do jej wesela. Zachwyciła mnie totalnie w swojej sukni, mimo że suknię na przymiarkach widziałam i znałam zarys całości. Nika i jej mąż są wyznania prawosławnego i muszę Wam przyznać, że takie wesele, jakie zaserwowali gościom, było niesamowitym przeżyciem, którego w życiu mogę już nie doświadczyć. Nie mam więcej znajomych, wyznania prawosławnego, którym by tak silnie zależało na podtrzymywaniu tradycji i kultury związanej z ich religią, dlatego ta uroczystość wydawała się jeszcze bardziej szczególna. Dobrą zabawę, w typowo słowiańskim stylu (każdy z gości dostał nawet śpiewniczek, by móc aktywnie uczestniczyć w śpiewaniu), poprzedziła piękna ceremonia w cerkwi. Z pewnością ten ślub i wesele pozostaną na długo w mojej pamięci i sercu :) 
 Mogę powiedzieć, że zeszły weekend zapoczątkował serię wyjść w tygodniu i do jednego z nich należało również odwiedzenie nowego lokalu z sushi, DOHO SUSHI, znajdującego się na Kijowskiej w Białymstoku. Wystrój wnętrza mnie zachwycił totalnie! Świetnie współgra z tym, jakie jedzenie jest podawana w tym lokalu, co moim zdaniem jest ważne przy aranżacji wszelakich punktów gastronomicznych. Do tego lampy, wyglądające niczym origami, zawieszone pod sufitem spodobały mi się do tego stopnia, że chcę mieć podobne u siebie w domu. Jeśli chodzi o samo sushi - nie będę ukrywać, jestem amatorem w tym temacie i nie bardzo się znam, ale jedno jest pewnie, umiem odróżnić jedzenie, które mi smakuje od tego, które mi totalnie nie pochodzi, a te sushi zjadłam z ogromną przyjemnością ;) 

Na zdjęciu poniżej widać jeszcze mój kolejny worek w kolekcji. Powiedziałam, że bez niego nie wyjdę ze sklepu i sprzedawczyni aż przeszukała magazyn, bym mogła spokojnie wrócić do domu. Takie poświęcenie klientowi aż mnie zwaliło z nóg :D 
 W zeszłym tygodniu opublikowałam Wam dwie stylizacje, z kolejnym nowym, wyprzedażowym nabytkiem, czyli kapeluszem. Zawsze brakowało mi słomianego kapelusza, w którym swobodnie poruszałabym się po mieście, a w dodatku takiego, który niczym za dotknięciem magicznej różdżki, nadawałby charakteru stylizacji, sprawiał, że  bez niego, całość wydaje się jakaś pusta.  Terazo mam! I pilnuje, by się nie zgubił, pobrudził, zgniótł, bo będzie rozpacz, gdy się coś z nim stanie :D 

Sobotnie wyjście do miasta obfitowało w zdjęcie z cyklu #fromwhereistand, na którym stoję z kolegą, który delikatnie mówiąc, wciął mi się celowo w zdjęcie, ale przyznam, że bez niego nie byłoby takie fajne :D Inspirującą podłogę można znaleźć nawet w nocnym sklepie o 23, zatem, dlaczego by nie zrobić dodatkowo zdjęcia z tego miejsca? Zawsze to pozostaje jakaś pamiątka z kolejnego wyjścia i spotkania ze znajomymi :D 
 I na koniec moje nowe espadryle! Po dniu chodzenia w nich, gdy się już lekko rozeszły, mogę śmiało powiedzieć, że są niesamowicie wygodne. Sama jestem ogromnie zaskoczona, szczególnie, że zakup pochodzi z H&M, czyli sklepu, który nie do końca specjalizuje się w produkcji obuwia. Warte swojej ceny i godne polecenia, szczególnie, że na nodze prezentują się mega uroczo. Tak Wam mówię, jakby kwestia o wygodzie nie była wystarczająco przekonująca ;) 

Do zobaczenia w kolejnym odcinku! Buziaki 

czwartek, 28 lipca 2016

Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś.

 top Montenapoleone | spodenki, kapelusz H&M | torebka Zara | buty Deezee | zegarek Daniel Wellington | kolczyki gwiazki Yes

Zdarzały mi się momenty, kiedy chciałam zdefiniować mój styl, ale z tym zawsze były problemy. Były takie czasy, że najchętniej ubierałabym się jak Francuski, gdyż byłam zakochana w tym paryskim szyku, ale, właśnie, zawsze było jakieś ale. Zawsze ciągnęło mnie do błyskotek, oko zachwycały stroje ociekające ozdobami i choć sama takich zdobnych zestawów nie nosiłam, to zawsze musiałam coś dodać do swojego zestawu, co zrywało z tym paryskim wdziękiem i naturalnością, lekkością stylizacji i elegancją. Pogodziłam się z tym, że nie da się mojego stylu jednoznacznie zdefiniować i jest on miksem paryskiego szyku, włoskiego bogactwa, ale też z nutą boho (to ostatnimi czasy)(czasami jest zupełnie na odwrót - jest to boho przyprawione o te dwa pozostałe :D). 
Jeśli chodzi o powyższą stylizacje, z paryżankami łączy mnie tyle co naturalność i kolorystyka stylizacji nawiązująca do ich narodowej flagi. Jednakże, kolorystyka ma tu też spore znaczenie. Gdyż wiele paryżanek bazuje właśnie tych tych kolorach: białym, czarny, granatowym i czerwonym. Klasyczna kolorystyka sprawia, że zestaw nabiera eleganckiego wydźwięku. Co więcej może nawiązywać w tej stylizacji do paryskiego stylu? Ciekawa torebka, bo te Francuski uwielbiają w swoich zestawach. To właśnie torebka często nadaje oryginalności całości, wiązane buty i kapelusz. Nie wiem jak Wam, ale to właśnie Francuski najbardziej kojarzą mi się z tego rodzaju nakryciami głowy. I czy to materiałowy, filcowy bądź słomiany, potrafi odmienić charakter całej stylizacji i sprawić, że kobieta czuje się w nim bardziej szykownie ;)